Światło w domu – nowy cykl!

Gdy pytam Was o największe wyzwania w procesie urządzania mieszkania, często powtarza się jedna odpowiedź – oświetlenie. 
Zaprojektowanie światła przysparza wiele problemów, ponieważ w odróżnieniu od ustawienia mebli i dodatków, ciężej jest je sobie wyobrazić. No bo co tak naprawdę oznacza, że żarówka ma 1300 lumenów? Jaką liczbę luksów powinnaś zagwarantować w pokoju do pracy (i co to w ogóle są te luksy)? Ile źródeł światła w pomieszczeniu jest potrzebne, a ile robi już Las Vegas?
Dlatego postanowiłam stworzyć całkiem nowy cykl, w którym odpowiem na wszystkie nurtujące Was pytania dotyczące oświetlenia w mieszkaniu. Dzisiaj trochę ogólnego info, a w kolejnych postach rozbiorę na części pierwsze oświetlenie w poszczególnych pomieszczeniach w mieszkaniu.
Fajnie? No to klikaj dalej!

Luksy

Ta tajemnicza jednostka mierzy natężenie – czyli moc światła padającego na jeden metr kwadratowy powierzchni. Istnieją specjalne zapisy w normach prawnych, mówiące o minimalnej liczbie luksów w miejscach pracy – to chyba wystarczający argument, żeby uznać, że warto się tym zainteresować?

Liczba luksów nie jest wartością przyporządkowaną do żarówki – zależy ona od odległości, jaką musi pokonać światło, żeby “położyć” się na podłodze, albo stole. Mocno upraszczając – im wyżej powiesisz żarówkę, tym mniej luksów będzie w pomieszczeniu. Żeby policzyć tą wartość, musisz podzielić moc żarówki (liczoną w lumenach, o których za moment) przez liczbę metrów kwadratowych, na które będzie ona świecić. Dokładne określenie powierzchni jest bardzo problematyczne – strumień światła padającego z lampy nie jest przecież równomierny i odbija się od białych ścian lub luster… Ale dla dobra sprawy i ułatwienia sobie życia, do obliczeń można przyjąć powierzchnię podłogi.
Żeby pomóc Ci wyobrazić sobie te wartości, zerknij na poniższą rozpiskę:
  • 100lx – bardzo pochmurny dzień
  • 200lx – pokój dzienny, strefa wypoczynkowa
  • 200lx – sypialnia
  • 200 – 300lx – stół jadalniany
  • 300 lx – pokój dziecięcy
  • 300 lx – łazienka
  • 320 – 400lx – biuro
  • 500lx – pokój dzienny, światło do czytania i pracy
  • 500lx – oświetlenie blatu kuchennego
  • 400 – 500 lx – wschód oraz zachód słońca (przy bezchmurnym niebie)
  • 1000 lx – pochmurny dzień, bez bezpośredniego słońca

informacje zaczerpnięte z Wikipedii oraz z warsztatów firmy ActiveJet z czerwca bieżącego roku

Trochę (nomen omen) jaśniej? 😉
Lumeny
To druga jednostka, która powoduje, że dziale oświetlenia w Castoramie ludzie durnieją. Lumeny określają po prostu moc światła i są wartością przypisaną do konkretnych żarówek. Wcześniej powszechnie używano jednostki wat – ta z kolei informuje o ilości mocy zużywanej przez żarówkę do wytworzenia światła. Wychodzi na jedno – im więcej lumenów (lub watów), tym jaśniej świeci żarówka. Lumeny na waty przelicza się bardzo łatwo – poniżej znajdziesz przydatną tabelkę.

informacje zaczerpnięte z OneLed.pl


Uwaga dotycząca tableki – odnosi się ona tylko do żarówek LED. Żarówki halogenowe, czy tzw. kompaktowe, mają nieco inne parametry (wg Rozporządzenia Komisji (WE) NR 244/2009).
W przypadku żarówek LED ważne jest kupowanie ich z jednej partii, od jednego producenta. Światło w diodach LED powstaje poprzez mieszanie 3 kolorów (RGB) i nie zawsze producenci mieszają je w jednakowych proporcjach. Stąd też u jednych np. białe zimne światło jest bardziej oliwkowe, u innych niebieskie, a w trzecim lekko różowe 🙂 Widać to zwłaszcza na taśmach LED.

informacje od Agnieszki z Level up! Studio

Żeby dowiedzieć się, ile lumenów łącznie powinno mieć oświetlenie Twojego wnętrza, powinnaś ilość luksów (ściągniętą z rozpiski powyżej) przemnożyć przez powierzchnię pomieszczenia. Oczywiście będą to wartości mocno przybliżone, ale dla ogólnego rozpoznania – bardzo przydatne.

Kelwiny

Znowu jakieś jednostki? Brzmi jak lekcja fizyki z liceum, wiem… Ja też za nimi nie przepadam, ale niestety – te wszystkie wartości są szalenie ważne w procesie projektowania oświetlenia.

Kelwiny opisują barwę (temperaturę) światła. I tak – im mniej kelwinów, tym światło jest cieplejsze – bardziej żółte, im więcej – bardziej niebieskie.

Naturalne światło, które oko postrzega jako białe ma temperaturę 3300-4000K. Poniżej tej wartości, wchodzimy w strefę światła ciepłego, które niewątpliwie lubimy najbardziej. Taka barwa kojarzy się z przytulnością i ciepłem, zaprasza Cię do wnętrza. Żarówki żarowe, do których wciąż jesteśmy przyzwyczajeni, emitowały światło o temperaturze ok. 2800K.

Temperatura powyżej 4000K to światło chłodniejsze. Zdecydowanie rzadziej wykorzystuje się je w mieszkaniach, częściej – w galeriach handlowych lub biurach. Takie światło sprzyja koncentracji, ale może być bardziej męczące dla oczu, więc trzeba korzystać z niego rozważnie.

Rada dotycząca temperatury światła jest prosta – główne oświetlenie (sufitowe) najlepiej zaprojektować jako światło białe. Wszystkie dodatkowe punkty (lampy stojące, stołowe i kinkiety) jako światło ciepłe, które zdecydowanie lepiej zbuduje przytulny klimat wnętrza. Nad blatem kuchennym oraz w miejscu pracy można pokusić się o zamontowanie światła chłodnego.

Rodzaje oświetlenia

Zastanawiałam się, czy w ogóle poruszać w poście sprawę w gruncie rzeczy banalną, ale uznałam, że zależy mi, żeby to był kompletny poradnik, więęęc… Oświetlenie dzieli się na trzy grupy: ogólne, miejscowe oraz mieszane. Ogólne, to oczywiście żarówka na suficie, miejscowe – wszystkie lampy, które kierują snop światła w miejsce, w którym go potrzebujesz – lampy biurkowe, stojące do czytania, oświetlające blat roboczy, lustro, itd. Oświetlenie mieszane… No chyba nie muszę tłumaczyć? 😉 W zależności od pomieszczenia, wymagana ilość źródeł światła oraz proporcje pomiędzy grupami będą różne, ale o tym będę pisać w kolejnych postach.

Na trzy główne grupy można podzielić także źródła światła – punktowe, liniowe i powierzchniowe. I wiesz co? Warto korzystać ze wszystkich tych rodzajów. Mieszanie oświetlenia liniowego z punktowym stwarza możliwości dopasowania atmosfery wnętrza do tego, co aktualnie robisz. Prosty przykład – paski ledowe w suficie tworzą fajny klimat, ale zawodzą w momencie, kiedy potrzebujesz podnieść z podłogi zgubiony kolczyk. Wtedy z pomocą przychodzi górne, punktowe oświetlenie, które z kolei nie jest najlepsze do wypoczynku. Chyba rozumiesz, o co mi chodzi?

źródło: IKEA PR

Dodatkowo mieszanie światła punktowego z liniowym fajnie “rzeźbi” wnętrze. Spójrz na salon na poniższych wizkach – jak zmienia się jego klimat, w zależności od zapalonego światła. Niby zwykłe, proste wnętrze, a dzięki ciekawemu oświetleniu, dużo zyskuje.

Nie muszę chyba mówić, że nieodpowiednio zaprojektowane światło potrafi zepsuć całkiem dobry projekt wnętrza? Światłem możesz stworzyć efekty, których nie da się zrobić w żaden inny sposób, ale możesz też przypadkowo wyeksponować wady swojego pomieszczenia. Spokojnie – czuwam! W kolejnych postach rozłożę oświetlenie wszystkich pomieszczeń w domu na czynniki pierwsze i podpowiem Ci, co zrobić, żeby uniknąć wpadki. Umowa?

To na koniec jeszcze jedna ważna sprawa – jeśli masz jakiekolwiek pytania związane z tym tematem – pisz w komentarzach! 











Dodaj komentarz

Close Menu